Zimna fuzja to temat, który pojawił się na czołówkach gazet w 1989 roku, kiedy to chemicy Stanley Pons i Martin Fleischmann wysunęli hipotezę, która mówi, że przyłożenie prądu elektrycznego przy użyciu katody palladowej do ciężkiej wody (deuteru) w ogniwie elektrolitycznym, pozwoliłoby na spontaniczne zapoczątkowanie reakcji fuzji jądrowej. Naukowa wartość tej koncepcji jest bardzo kontrowersyjna, ponieważ kilka dekad niepowodzeń i udanych eksperymentów, których powtórzenie okazało się niemożliwe, zrobiły z niej wyłącznie paranaukowy fenomen. W dniu 14 stycznia 2011 roku dwóch fizyków z Uniwersytetu Bolońskiego zaprezentowało pierwszy reaktor wykorzystujący hipotetyczne zjawisko "zimnej fuzji". Jego twórcy Andrea Rossi i Sergio Focardi określili zachodzące w nim reakcje, jako reakcje LENR (nisko-energetyczne reakcje jądrowe) zamiast określenia zimnej fuzji. Zasada działania opiera się na reakcji fuzji atomów niklu i wodoru przy dodatkowych katalizatorach i ogrzaniu komory reaktora ciepłem oporu elektrycznego, w wyniku której powstają atomy miedzi. Twórcy generatora spotkali się z powszechną falą krytyki ze strony środowiska naukowego i zgodnie z oczekiwaniami technologia ta wzbudza kontrowersje, głównie dlatego, że twórcy nie wyjaśnili jak działają jej niektóre procesy. Jednak w listopadzie 2013 pojawiła się możliwość zamówienia pierwszych na rynku urządzeń generujących ciepło w procesie zimnej fuzji. Urządzenia E-Cat (katalizator energii), to przemysłowe i komercyjne instalacje kosztujące 5 milionów złotych. Jego zastosowanie polega na wytwarzaniu pary i ciepła, ale teoretycznie nie powinno również sprawiać problemu przy użyciu turbiny do produkcji energii elektrycznej.

 

 

 

E - Cat 1 MW (źródło: E - Cat)

 

Zasada działania zimnej fuzji (źródło: Youtube)

 

Linki zewnętrzne:

geekweek.pl

polskieradio.pl